piątek, 20 lutego 2015

Od Rosalin

No nie wierzę! Tego jeszcze nie było! Ezruś nie umie założyć sukienki! I ja... Co? Ja mam jej pomóc nałożyć sukienkę. Westchnęłam, przerywając tym samym mój demoniczny śmiech. Czy o wszystkim wiedziałam? Oczywiście. Czy to był mój pomysł? Nie, ale mam w tym spory udział. Czy to już koniec? Nigdy w życiu! Na balu będę odpowiadać za ochronę. Mam pewne kontakty, które to doniosły mi, iż ktoś ma w planach kradzież na ogromną miarę. Nie wiem niestety kto, ale wiem, że coś takiego ma mieć miejsce. Nie ma to, jak mieć informatorów.  Skinęłam głową w stronę przebieralni, po czym sama ruszyłam w jej stronę. Dziewczyna szła za mną trzymając w rękach suknię i patrząc na nią, jakby było to nie znane jej dotąd urządzenie. Traktowała to, jak jakąś rzecz do korzystania z czarnej magii lub czegokolwiek, co zakazane. Uśmiechnęłam się delikatnie na tę myśl. Z Ezra sama sobie jakoś radziła, ale w końcu musiałam jej pomóc. Pożegnajcie się z jakimikolwiek opisami. Nie wiem, jak wyjaśnić taką bezsensowną sytuację. Gdy zobaczyłam efekt końcowy byłam... Zachwycona! Ona powinna częściej się tak ubierać! Uśmiechnęłam się ponownie, jednak nie tak demonicznie, jak zazwyczaj. Przyprowadziłam ją przed oblicze króla, który aż promieniał z radości. Dosłownie - niesamowite! Jest taka śliczna~!
- No Rosa! Dobra robota! Od samego początku do teraz. Oby tak dalej - otrzymałam pochwałę. Cicho podziękowałam. JA cicho! To dopiero sensacja! Dziewczyna się zarumieniła.
- Czy mogę się już przebrać...? - spytała ledwie słyszalnie. Była lekko przygarbiona, a także nie pewna siebie. Moja szczęka spadła. Przytuliłam ją złośliwie.
- Jesteś taka słodka~! - krzyknęłam tak, abyśmy tylko my troje to słyszeli.
- Rycerz...Rycerz nie powinien być s-słodki... - powiedziała lekko urażona, jednak dalej nieśmiałym tonem, jąkając się. Tak, zdecydowanie jest urocza. Chwila... Chwila...
- Ezra! Ty chyba nie umiesz tańczyć! Mylę się, prawda? - spytałam się jej z nadzieją. Nastała niemiłosierna cisza. Nie potrafi... - Magna, może więc ty ją nauczysz? - rzuciłam pomysł, licząc, że wypali. Jego wysokość jedynie pokiwał głową.
- Ale ja nie mogę marnować króla czasu! Król ma na pewno wiele innych rzeczy na głowie...! - usiłowała się z całych sił wymigać od tańca. Władca uciszył ją jednym gestem i stwierdził, że to rozkaz. Ona, mimo problemów, uszanowała go i po chwili rozpoczęła się kilkugodzinna lekcja tańca. Słuchanie jej ciągłych przeprosin było już irytujące! Już od pierwszego dnia! Pod sam koniec lekcji do sali w której ćwiczyli, wszedł sam brat króla! Co on tutaj robi?
- Cóż to za urocza panienka? - zapytał swym srogim tonem. Jest zdecydowanie wredny, nie tak, jak ja. On jest po prostu wredny. Dotąd miałam na twarzy delikatny uśmiech, lecz teraz zmienił się w moją poważną minę. Nie wiedział, kim jest Ezra. Pozostaje, wymyślić coś na szybko...
- To moja przyjaciółka, panie. Jej imię to Elis - wyjaśniłam z lekkim pokłonem, mimo mego braku szacunku do niego. Każdy powiada, iż jest znacznie gorszy ode mnie. Jest podstępny, ale wielu nazywa go "słodkim, jednak wrednym". Osobiście uważam, że nie jest ani trochę uroczy. To wszytko jest bez najmniejszego sensu. Pomijając pozostałą część rozmowy (była nudna), do ostatniej chwili trenowali taniec.

W dniu balu

Obserwowałam pojawiających się gości. Liczyłam, iż wypatrzę w tłumie panienkę Yuzu i Rei'a. Ta dwójka wydaje się naprawdę ciekawa. Dzisiejszy dzień będzie naprawdę interesujący... Gdy już wszyscy zaproszeni weszli do sali balowej, ja również tam poszłam. Drzwi zostały zamknięte. Dostrzegłam króla rozmawiającego z pewną nie dawno poznaną przeze mnie młodą damą wraz z jej sługą. Podeszłam powoli od tyłu do chłopaka i powiesiłam mu się na szyję. 
- Witaj Reiusiu, mój bracie~! - przywitałam go, a on się zaśmiał  psychicznie. Zawtórowałam mu, a pomiędzy naszym śmiechem usłyszałam od króla "No tak, to Rosa", a od panienki "No tak, to Rei". No cóż... Mieli rację~! Po krótkiej rozmowie, zostawiłam ich w trójkę oraz poszłam poszukać Ezry. Gdzie ją zastałam? Zakłopotaną pomiędzy nie małą grupą mężczyzn! Przyciąga uwagę, nie ma co! Wyciągnęłam ją i zaprowadziłam do naszego pana.
- Magna, proszę, pilnuj jej. To się może źle skończyć, jeśli będzie się wokół niej tylu kawalerów kręcić - szepnęłam cichutko i ruszyłam, aby wszystkiego dopilnować. Moją uwagę przykuł jeden z gości, wychodzący z pomieszczenia do którego nie było wstępu. Ponad to chował jeden z naszyjników świętej pamięci królowej pod marynarką! Nie ma mowy o pomyłce! Tylko ona takie nosiła! To pamiątka po niej. Nie będzie tak łatwo. Wyciągnęłam moje ostrza, ukryte pod sukienką. Jak zwykle krótką, bo jeśliby nie była, to nie byłabym ja. Z chłodnym wzrokiem przygwoździłam mężczyznę do ziemi, uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch. Wszyscy popatrzyli się w naszą stronę. 
- Czego chcesz, szalona kobieto?! - wykrzyknął pytanie.
- Oddawaj - odpowiedziałam oschle na jego pytanie z moim wzrokiem seryjnego zabójcy.
- O czym ty mówisz?! - krzyknął kolejne pytanie. Bez odpowiedzi wyciągnęłam z jego kurtki cenny wisiorek i pokazując go wszem, i wobec. 
- To nie jest twoją własnością - stwierdziłam obojętnym tonem. Poczułam dźgnięcie obok prawego barku. Spojrzałam za siebie jednocześnie nie odrywając wzroku od złodzieja. Stał tam inny mężczyzna z nożami w rękach. Och, czyli było ich dwóch... No słodko. Powalił go w miarę szybko na ziemię, uważając, aby nie poruszać mięśniami wokół ostrza.
- Mógłby mi ktoś wyciągnąć ten nóż z pleców?! - nakazałam zdenerwowanym tonem. Nie wiem kto, ale ktoś to zrobił. Strażnicy zajęli się dwójką złodziei, a ja podeszłam znów do władcy. Skłoniłam się lekko w pogardzie dla samej siebie.
- Proszę mi wybaczyć to zamieszanie oraz zniszczenie sukni, którą od waszej wysokości dostałam - przeprosiłam go ze skruchą w głosie. Położył mi rękę na głowie i z uśmiechem powiedział:
- Nic się nie stało. Ważne, że jesteś cała.
Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego pana. Odwróciłam się do tłumu i w imieniu króla krzyknęłam "Nie przejmujcie się tym incydentem, bawcie się dalej!"

Rei, jak twoje przeżycia? Opiszesz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz