Dlaczego wszystko tak się potoczyło? Było to jedno z pytań które nie chciało opuścić moich myśli. Nie potrafię pojąć tego, iż król pozwolił nam tak po prostu na dzień wolnego. Rycerz nigdy nie powinien opuszczać swego pana i stać wiernie przy jego boku. Mimo tego obecnie jestem w zupełnie innym regionie wysłuchując rozmowy assasinki oraz szlachcianki dla której nie pracuje. Najchętniej ulotniłabym się stąd na moim smoku, jednakże nie mogę zostawić Rosalin samej. Nie uważam, że jest nieodpowiedzialna. Po prostu to co potrafi czasem zrobić jest poza zakresem myślenia racjonalnego człowieka. Na dodatek wszystkie powinnam przejmować się także balem który odbędzie się już za parę dni. Prawdopodobnie znów będę musiała dowodzić całą strażą oraz co się z tym wiąże zadbać o bezpieczeństwo wszystkich gości i króla. Moje przemyślenia przerwało pytanie panienki Yuzu...A raczej odpowiedź Rosalin. Świetnie wiedziałam, iż udzieliła jej aby zrobić mnie zdenerwować. Jakież to do niej podobne. Po odejściu gospodyni podeszłam z cichym szczękiem zbroi do mojej "przyjaciółki".
-Powinniśmy wracać-stwierdziłam poważnie cichym, lekko obniżonym głosem. Owszem, głos rycerzy jest dostojny i donośny. Nie widzę jednak potrzeby w używaniu go teraz. Przez głośne mówienie łatwiej jest dosłyszeć w moim głosie kobiece brzmienie. Jeśli ktokolwiek dowiedziałby się o tym, że nie jestem mężczyzną mogło by się skończyć problematycznie. Co gdyby...Odebrano mi status rycerza? Niewyobrażalne. Nie mogłabym służyć memu panu. Nie napotkałam nikogo kto byłby bardziej wspaniały od niego. Jest dobroduszny i miły, jednak jeśli musi bezwzględny. Cechuje go też inteligencja, dobroduszność, niezwykła odpowiedzialność...Doprawdy mogłabym wymienić tak wiele jego zalet! Odrzuciłam jednak swoje rozmyślenia o niesamowitości pana Heimes'a i ponownie spojrzałam poważnie na dziewczynę od której oczekiwałam odpowiedzi.
-Nikt nie każe Ci tu zostać. Dobre relacje ze szlachcicami są ważne. Można później załagodzić niepożądane spory...-odpowiedziała. Rzeczywiście w tej kwestii miała racje. Czasem zapominam o tym, że mimo jej codziennego zachowania posiada także inną stronę. Westchnęłam bezgłośnie i oparłam się o Certaofinus, pamiętając jednak o tym aby moja postawa dalej wyglądała prosto oraz dostojnie. Zgadzałam się z Rosalin jednak dalej przepełniało mnie mnóstwo zmartwień.
-Co jeśli podczas naszej nieobecności ktoś przyszykował zamach na króla?-spytałam głosem wyrażającym trochę więcej emocji niż zazwyczaj. Przecież to było możliwe! Albo co jeśli...Zamek się zawalił!? Lub napadli na niego złodzieje!? Bądź stało się cokolwiek przez co nasz wspaniały król by ucierpiał!? W końcu...To byłaby moja wina. Jestem jednym z jego najbardziej zaufanych rycerzy. Nie powinnam go opuszczać...
-Po pierwsze, masz paranoje-stwierdziła. O ile się nie myliłam w jej głosie było słychać lekkie zmartwienie. Jednak myślę, iż to ona przesadza. Ja i paranoja? Może...Może przejmuje się nieco za bardzo, ale nie sądzę bym zmieniła się w paranoiczkę. Bez żadnego komentarza pozwoliłam jej kontynuować jej wypowiedzieć-Po drugie, myślisz, że tego nie sprawdziłam? Król od tak sobie nie dał nam wolnego!-dodała z odrobiną pogardy. To także było prawdą...W końcu nasz król był nadwyraz inteligenty. Na pewno to wszystko przemyślał. Jak mogłam w niego przez choć chwilę wątpić? Po raz kolejny westchnęłam. Otworzyłam usta aby coś powiedzieć jednak w tej samej chwili do pomieszczenia wróciła panienka Yuzu. Od razu przestałam opierać się o Certaofinus i wróciłam do sztywnej rycerskiej postawy. Miała na sobie śliczną, balową suknie która podkreślała jej piękno. Wyglądała dosłownie bajecznie. Zrobiła jedno kółko po czym zatrzymała się.
-I jak wyglądam?-zapytała z uśmiechem. Jako że nie znam się na tego typu sprawach postanowiłam powstrzymać się od komentarza. Rosalin jednak postanowiła od razu zareagować.
-Równie idealnie, a nawet bardziej, niż wcześniej, panienko -odparła także posyłając panience Yuzu uśmiech. Nie rozumiem jak można posiadać taką umiejętność przymilania się. Choć czy to po prostu nie aktorstwo? Nie ma co nad tym rozmyślać, to nieistotne. Nie zważają na dalszą treść rozmowy wróciłam myślami do tego co może robić teraz król...
Rei? Może ty też coś powiesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz