W jednej chwili śmiałam się z Rei'em, a w drugiej zobaczyłam padającego przede mną człowieka. Strzała... Nie miał szans tego przeżyć, nawet gdybym próbowała go ratować. Nim zdążyłam wyjść choć odrobinę z osłupienia, na przeciw mnie leżało martwe ciało chłopaka.
- Dlaczego...? Dlaczego to znów się dzieje...? - powiedziałam cicho do samej siebie. Znowu mnie to spotyka... Znowu kogoś tracę... Czemu to zawsze spotyka mnie?! Dzień za dniem... Wszyscy kiedyś zakończą swój żywot, ja również. Śmierć nikogo nie ominie, ale... Oni na to nie zasłużyli! Gdyby Rei nie zginął... Jeśli mistrz i ojciec by nie zginął... Nie... Gdyby już oni nie umarli, nie stałoby się to wszystko. Każdy z nich mógłby wciąż trwać... Nigdy nie poznałabym żadnego z pozostałych. Nie byłoby mnie tutaj, a on nadal by żył. W jednej chwili, dźwięk czyjegoś ruchu, wyrwał mnie z zamyślenie. Wyciągnęłam szybko kilka sztyletów i rzuciłam nimi w człowieka, który spowodował śmierć mojego brata. Przez ranę nie był się w stanie przez jakiś czas poruszać, więc podbiegłam do niego i wyciągnęłam sznur. Proszę nie pytać, gdzie ja to chowam. Powiedzmy, że akurat miałam to przy sobie i tyle. Związałam chłopaka, może nawet zbyt mocno. Wykrzyknęłam imię wilka, a ten w jednej chwili zjawił się obok mnie. Wrzuciłam na jego grzbiet moją ofiarę, a następnie położyłam na nim również martwe ciało, co sprawiło, iż zawarczał, czując dyskomfort. Sama też na niego wsiadłam. Poleciałam do mojego "wuja" z pewną prośbą. Po niedługim czasie znalazłam się przed jego domem. Zsiadłam z Fumus'a, podeszłam do drzwi oraz zapukałam. Po chwili mężczyzna otworzył je, zaskoczył go mój widok.
- Co się stało? - spytał spokojnym tonem. Spojrzałam w stronę wilka.
- Popilnujesz kogoś dla mnie? - zadałam pytanie drżącym głosem. Kiwnął głową i zajęliśmy się przeniesieniem chłopaka w odpowiednie miejsce. Po zrobieniu tego, pobiegłam z powrotem to wilka oraz zabrałam ciało mojego brata daleko od wszelkich miast. Tam ułożyłam stos z materiałów łatwo palnych, a na nim martwego. Zapaliłam wszystko i wpatrywałam się w ogień. Właściwie... To już nie po raz pierwszy muszę robić coś takiego... To szósty pogrzeb, jaki odprawiam. Już przywykłam do tego widoku, ale... Czemu? Czemu znowu mnie to spotyka? Każdego dnia po trochu umieramy, ale nie rozumiem, dlaczego osoby, które nie zasłużyły umierają? Może się wydawać, że skoro jestem mordercą to sama zabijam niewinnych, lecz nie jest do końca to prawdą. Najpierw dokonuje oceny czy dany człowiek zasłużył na śmierć, czy też nie. Jest niemal tak samo, jak wtedy... To chyba nawet ten sam zabójca... Tak, to przecież on zabił mego mistrza! Widziałam jego twarz. Gdy wszystko spłonęło wróciłam na moim wilku do Albus'a. Czekał, aż wyjaśnię mu, co się stało. Poczęłam opowiadać wszystko do teraz z tych zdarzeń, które miały miejsce. Dopowiedziałam też to, czego się domyśliłam. Dość prostym jest to, co zaczęliśmy robić następnie.
- Dla kogo pracujesz?! - krzyknęłam łapiąc chłopaka za szyję. Był w stanie mówić, a ja w jednej chwili mogłam go udusić. Pomijając te tortury wszystkie, choć wiem, że niektórzy żałują, iż to pomijam. No cóż... W końcu udało się wydobyć z niego tę informację. Ponad to chce zabić panienkę Yuzu. Przetrzymamy go tutaj przez pewien czas i zastanowimy, co z nim zrobić. Udałam się do zamku. Mam już dość tego dnia... Jest okropny. Trzeci najgorszy dzień mojego życia. Po pewnym czasie znalazłam się z pałacu, a potem odszukałam Ezrę.
- Ezra... Rei... Nie... Żyje... - wyjąkałam, wprawiając ją w osłupienie i ledwo widoczny smutek. Poczułam na policzkach ciepłą ciecz. To były łzy. Nim się obejrzałam, upadłam przed nią na kolana oraz zaczęłam łkać. Zobaczyłam przez krople tylko idącego w naszą stronę Ezreal'a...
Ezra? Ezreal? Które z rodzeństwa dokończy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz