Czy to koniec? Czy jestem gdzieś w innym świecie? Tylko czemu czuje zapach liści? Taki sam zapach zapamiętałem za życia. Kiedy jeszcze byłem przy panience Yuzu. Poczułem coś. Potem usłyszałem głos dziewczyny.
-Pora wstawać. -powiedział dziewczęcy głos. Otworzyłem oczy. I... I zorientowałem się, że jestem w tym samym Lesie co wtedy gdy spotkałem... Rosalin. Ogromny ból głowy. Nagły napad wspomnień. Cała fala. Ból... Radość, cierpienie, smutek i żal. Ezra... Wszystko wróciło. Spojrzałem na dziewczynę. To była ta sama dziewczyna która była momencie gdy poznałem Rosalin. Ten Rycerz to... To... Była ona... E-ezra. Dziewczyna podrapała mnie za uchem. Usłyszałem że odchodzi. Co miała na myśli mówiąc że jestem kotem? Podszedłem do kałuży i zobaczyłem w jej odbiciu ogromną głowę tygrysa albinosa z błękitnymi oczami. T-to... Byłem ja? Ja.. Ja przecież umarłem. Ach no tak... Przecież są jeszcze duchy... Ayami też umarła a była.. Zwykłą dziewczyną. Więc... Mam drugą szansę. Nie zmarnuje tej okazji. Mam już cel. Odnaleźć Ezre. Choćby miała by być rycerzem. Wybiegłem z lasu. Czuje, że jestem o wiele silniejszy i szybszy. Wzrok i słuch miałem ostry jak brzytwa. Pamiętam drogę do zamku! Wiem, że pamiętam. Biegałem długo, pamiętam te... Tereny. Pamiętam te wyżyny. Byłem blisko. Niedaleko będą góry. A gdy już do nich dobiegłem przedostałem się na drugą stronę. Przebiegłem przez miasto Lus wywołując krzyki i panikę. Gdy dobiegłem do Sensus, zgubiłem się. Ludzie krzyczeli na mój widok. Ja rozglądałem się za zamkiem. Coś ścisnęło mnie za szyję. To... To był sznur. Z łatwością go przegryzłem. Chciałem coś powiedzieć ale gdy tylko spróbowałem, z mojego gardła wydobył się ryk. Ludzie krzyczeli jeszcze głośniej.
-Cisza!!!! - Usłyszałem znany mi głos. Była to Rosalin. Nie myliłem się. To była ona. Białowłosa Dziewczyn, nadal miała we włosach liść klonu. Koło niej szedł złotowłosy chłopak z włosami spiętymi w kucyk. Był niezwykle podobny do Ezry. To pewnie był Ezreal.- Co tu się dzieje! Ludzie! Na co dzień widzicie smoki i inne niezwykłe stworzenia a tygrysa się boicie?
-Ale nigdy w historii naszego istnienia, nie było białego tygrysa!- krzyknęła najpewniej uczona kobieta. Rosa spojrzała na mnie. Jej oczy przewierciły mnie na wylot. Oczy jej rozbłysły.
-Rei?-Szepnęła. W jej oczach zakręciły się łzy. Nie chce by przez mnie płakała. Nie ona. Nie moja siostra.
Tak pomyślałem jakby miała mnie usłyszeć. I usłyszała.
-Wiedziałam.- powiedziała, i pobiegła do mnie. Przytuliła mnie mocno. Złapała za sierść na moim karku.
~Chcesz wiedzieć jak umarłem? Jak się czułem?
-Oczywiście... Braciszku ale... Teraz musimy jechać do zamku.
Rosuś mogę posłużyć za środek transportu. ^ω^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz