Czas snu...Dziwne uczucie, prawda? Chyba oczywistym jest że w czasie nocy posiadamy parę snów z których na ogół mało pamiętamy. Czasami jednak jest inaczej...Bynajmniej w moim przypadku. Mimo że mam sny podczas śnienia ich znajduję się z moją świadomością w kompletnej pustce. Idąc na logikę może być to absurdalne, jednak dowodem na to jest fakt, iż rano pamiętam przynajmniej jeden sen. Zauważyłem ten przejaw już w dzieciństwie. Na początku obawiałem się jednak z czasem sam przekonałem się o zaletach tego zjawiska...Dryfowanie w zupełnie ciemnej pustce to świetny czas na przemyślenia. A tym razem miałem o czym myśleć...Ezra. Z początku nie mogłem uwierzyć że to ona. Zmieniła się, była całkiem inna niż mała dziewczynka którą pamiętałem. Nie zmieniło się tylko jedno, mianowicie jej zupełnie obojętna twarz. Pomimo tego zdawało mi się że na zaledwie ułamek sekundy przeszło przez nią zdziwienie. Sam byłem niezwykle zdziwiony. Więc jednak zdołała zostać rycerzem. Nie wiedzieć czemu byłem niezwykle dumny, choć sądzę że reszta naszej rodziny by tego nie pochwaliła. W rozmowie była zupełnie oschła. Czyżby dalej chowała do mnie urazę? Racja, przez całe dzieciństwo byłem zupełnie obojętny na tą sytuacje. Koniec końców wyszło że przełożyliśmy tą rozmowę na inny dzień. Z pustki wyrwało mnie lekki uczucie bólu w okolicach szyi. Otwarłem sennie oczy. Wprost przed nimi ujrzałem białe włosy które po chwili oddaliły się. Ujrzałem przed sobą zadowoloną twarz Rosalin. W kąciku jej ust dostrzegłem kroplę krwi. Dotknąłem delikatnie bolącego miejsca na swojej szyi. Czy to było ugryzienie? Doprawdy kompletnie oszalała...
-Jak się spało skarbie?-spytała z beztroską miną. Nie miałem pojęcia czy powinienem się teraz śmiać czy może ją zabić. Mimo wahania potrzeby śmiechu zwyciężyła. Nie to że nie byłem na nią zły. Po prostu jej pomysły zadziwiają mnie coraz bardziej. To zmusza mnie do zadania sobie po raz kolejny tego samego pytania: Jakim cudem ktoś taki jest asasynem? Lekko podniosłem się.
-Co tam sny? Pobudka była o wiele lepsza kochanie-powiedziałem słodkim głosem kontynuując tą "zabawę". Czy Rosalin tego chce czy nie jestem świetnym aktorem. Przez jej twarz przebiegło zaskoczenie jednak po chwili wrócił na nią jej szyderczy uśmiech. W jeden chwili legnęła na mnie przybijając swoim ciężarem do niewygodnego łóżka.
-Jestem jeszcze taka śpiąca~ Nie przeszkadza ci to że się na tobie położę, prawda misiu?-zapytała. Chce mnie sprowokować? Jeżeli sądzi że to takie łatwe bardzo się myli. Chyba czas odwdzięczyć się jej za to co zrobiła mi wcześniej.
-W takim razie może jakoś cię rozbudzę?-odpowiedziałem pytaniem. Następnie zebrałem w sobie tyle siły aby przeturlać się. Teraz role się odwróciły i to ja leżałem na niej. Dziewczyna wyglądała na zupełnie niewzruszoną tą sytuacją. Zbliżyłem się do jej szyi gryząc ją na tyle mocno by po chwili spłynęło po niej trochę czerwonej cieczy. Następnie zlizałem ją aby jej zasmakować. Uśmiechnąłem się-Idealna, zupełnie jak ty-dopowiedziałem. Oh, jakie słodkie słówka w obliczu największego wroga. Naprawdę długo tak nie wytrzymam. Wtedy wpadłem na kolejny genialny plan. Przybliżyłem się bliżej jej twarzy z poważną miną.
-Rosalin...Muszę powiedzieć ci coś całkiem poważnie..-zacząłem. Następnie niezauważalnie wyciągnąłem z płaszcza, tak spałem w nim, dwa sztylety które sprawnie wbiłem w jej ubrania przykuwając ją do łóżka. Zaśmiałem się szybko schodząc z niej-Pamiętaj, że zawsze będę lepszy! 256 wygrana, widzimy się w zamku~!-zawołałem wesoło wyskakując przez okno. Racja, mogłem użyć drzwi jednak tak było zabawniej. Świetnie czasem udawać idiotę, jednak czas wrócić do rzeczywistości. Ruszyłem już zupełnie bez rozbawienia na twarzy w stronę zamku. Nie obchodzi mnie bycie asasynem jednak dostałem szansę...Szansę bycia przy mojej siostrze. Skoro jestem już na usługach tego króla nie mogę tego zaprzepaścić.
Rosalin?
*u* Ale z was słodziaki. Amy lubi takie sceniki.
OdpowiedzUsuń~Sciurus