środa, 18 marca 2015

Od Kage

Dziewczynka znów uciekła. Mówiła że widziała ogniki wychodzące z lasu. Czyżby Widziała? Nie to niemożliwe...Zwróciłam się do Appalosy chcąc jej znów oddać dziecko.To jednak zaczęło płakać uczepiając się mojego ubrania.
-Coś ci jest? -zapytałam najłagodniej jak potrafiłam.
-Co to za cosie?-odpowiedziała pytaniem dziewczynka i wskazała na Sarcinę która przyszła zobaczyć co zakłóca spokój.To nie możliwe...
-Opiszesz te ,,cosie"? -powiedziałam zaniepokojona
-No...duże,włochate...trochę niebieskie i fioletowe...-odpowiedziała
-Czy na ty na pewno je widzisz? -zapytałam kucając obok dziewczynki
-Tak -odparła pewnie- Widzę.
-Czy ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi? - tym razem pytanie zadała Appalosa- Jakie ,,cosie"?
-Revelamini -powiedziałam do sfory. W jednej chwili pojawił się tuzin nienaturalnie dużych wilków. Wszystkie zaczęły warczeć na Assassynkę. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę mojego domu. Dziewczynka uczepiona mojej togi podreptała za mną jednak potknęła się więc przywołałam Zen'a i wsadziłam dziecko na jego grzbiet. Biegnąc myślałam co dalej. Nagle zaświtała mi w głowie jedna myśl. Zebranie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz