czwartek, 2 lipca 2015

Od Rosalin

Opuściłam całe towarzystwo. Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Szczególnie z Ezreal'em. Szłam sobie zamkowym korytarzem, próbójąc odnaleźć kryjówkę przed chłopakiem, którego tak nienawdziłam, chociaż... Chwila. Co? Nie, nie, nie! Nienawidzę go i kropka. Jest idiotą i tak dalej. Nie mam zamiaru powiedzieć o nim ani jednego dobrego słowa. Wracając, kiedy chodziłam korytarzami, wpadłam ma Ezrę. odsunęłam się od niej kilka kroków, żeby móc normalnie na nią patrzeć.
- Witam, coś się stało? - spytałam z udawaną wesołością i zainteresowaniem. Stałam tak, wyczekując odpowiedzi. Ostatecznie, jeśli nic nie powie, zwyczajnie pójdę dalej i będę ciągnąć dalej to, co robiłam. Dziewczyna w zbroi przez chwilę milczała jakby zastanawiając się co powinna powedzieć.
- Słyszałem dość... Interesującą rozmowę, ale nic poza tym - stwierdziła jak zwykle oschłym tonem. Rety, rety. Coś mi kłamie. Martwi ją coś. Popatrzyłam na drzwi, a potem z powrotem na nią.
- Kto tam jest? - zadałam kolejne pytanie, przybierając tak poważną minę, że aż przerażającą. Zresztą, nie pierwszy raz. Ezra westchnęła prawie bez głośnie. Po raz kolejny zastanowiła sie przez chwilę.
- Qui Loquitur - odparła ściszając nieco ton. ONA tu jest?! Nie jest dobrze. Nie wiem, po co przyszła, ale nie oznacza to nic dobrego. Podniosłam dłoń do ust i zaczęłam przygryzać paznokieć kciuka. Jest nie dobrze, nie dobrze, nie dobrze, bardzo nie dobrze...
- To nie znaczy nic dobrego... Coś zdążyłaś usłyszeć? Cokolwiek? - natychmiast zaczęłam ją wypytywać. Mam nadzieję, iż wie coś, cokolwiek, co może mieć jakieś znaczenie. Błagam, powiedz coś, Ezra...
- Rosalin nie powinnyśmy się mieszać w sprawy nas nie dotyczące - stwierdziła poważnie. O co jej chodzi? Naprawdę nic się nie domyśla? Jeśli jej wizyta coś oznacza, to na pewno nic dobrego - Ale...Czwarta Księga Sancti Spiritus. O niej mówili - odparła z lekkim zawahaniem. Czwarta Księga... Hmm... Obiła mi się ta nazwa o uszy, ale nie mam o niej jakiegoś większego pojęcia. Kiedyś się tym interesowałam, jednak było to dość dawno temu. Chciałam sobie przypomnieć jakieś informacje na ten temat, lecz nic nie wspominano o czymś takim. Najwyraźniej trzeba to było trzymać w tajemnicy przed innymi. Po paru minutach, król i Qui Loquitur wyszli z sali. Raczej nie wyglądali na zadowolonych z tej rozmowy.
- Co się stało? Ktoś umarł? Robimy pogrzeb? - naskoczyłam na nich z nieco żartobliwym tonem. Jego Wysokość zaśmiał się, ale po chwili spoważniał.
- Idziemy po pewną księgę. Mogą iśćz nami? - pytanie skierował do tamtej dziewczyny. Ona posłała mu niechętne, choś potwierdzające spojrzenie, po czym ruszyliśmy w kierunku wskazanym przez króla. Znaleźliśmy księgę, owiniętą w materiał i przekazał dziewczynie. Pomijając naszą kłótnię na temat tego czy idziemy z nią, czy nie, przejdę do tego, że po BARDZO długich naleganiach moich i Ezry, zgodziła się na nasze towarzystwo.

To co robimy, szefie?

4 komentarze:

  1. Ależ się ten blog wlecze -.- Widocznie anime nie ma przed sobą przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest robione na podstawie anime. Po prostu spróbuj zmusić Kage, żeby napisała ;-; Wiesz jakie to trudne?
      ~Rosalin

      Usuń
  2. Chodzi mi o blogi na których postacie są przedstawione w ,,japońskiej" formie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu mówię, że nie chcę nikogo urazić. Stwierdzam iż przydałaby się bardziej aktywna i liczna grupa. ,,Moja"(wliczając mnie) liczy sobie z 18 mniej lub bardziej aktywnych ludków, i lecim. Znalazła się nawet jedna co to się w kodach, nie kodach orientuje i mi bloga odpicowała. Nie żebym się wywyższała, ja krócej od was piszę. Trza po prostu, moim skromnym zdaniem, zwerbować więcej tego narodu.

      Usuń