Imię: Appalosa
Nazwisko: Plains
Wiek: 17
Płeć: kobieta
Partner: aktualnie nie
Staż: 0
Charakter: Główną cechą jej charakteru to optymizm. Potrafi być poważna i skryta, ale także nagle może stać się roześmiana i głośna. Dosyć łatwo zdobywa przyjaciół, ale też wrogów.
Historia: Błądziłam po łąkach i lasach na Halconie. Była obolała i zmęczona. Jechałam w niewygodnym siodle, a po za tym głównym powodem były upadki. Nagle koń postawił uszy – coś się dzieje. Zaczął niepewnie iść, a ja lekko się zestresowałam. Nie chciałam zaliczyć kolejnej gleby. Szedł powoli, niepewnie stąpając w wysokiej trawie. Odchylił się w dół. Była tu droga w dół. Cofnęłam go o klika kroków, i wspięłam się, by coś zauważyć. W dole było miasto. Pogrążone w jesieni. Właściwie, tam nie było żadnego miasta. To był mój domysł, ponieważ kilka osób wybiegło z pośród drzew. Dałam mu znak do powolnego kroku w przód. Położył uszy. Znów ma humorki. Zbytnio nie zwracałam na to uwagi, póki spokojnie szedł. Kiedy byłam już na dole, postanowiłam, że wjadę między drzewa. Musiałam wypatrzeć jakąś najodpowiedniejszą drogę, żeby niespodziewanie nie spaść z grzbietu rumaka przez gałąź. Znalazłam cos w rodzaju ścieżki i od razu na nią wjechałam. Przeszłam do kłusu. Pod kopytami było słychać szelest bądź małe potknięcia o kamienie. Gdy już prawie wyjechaliśmy, to oczywiście koń musiał przestraszyć się jakiegoś powiewu wiatru, który wprawił w ruch głośno szeleszczące liście. Na moje szczęście jakoś się tym razem utrzymałam. Uspokoiłam ogiera i wróciliśmy do naszego tymczasowego celu. Wyjechałam z kolorowego lasu i zobaczyłam biegające dzieci. Śmiały się, krzyczały… Postanowiłam jechać dalej. Zaczęłam się rozglądać. Słyszałam już o takich miastach. Zatrzymałam konia i przywiązałam go. Zniżył głowę, aby się napić wody, przynajmniej tak mi się zdawało. Obok był kupiec. Miałam kilka monet, które znalazłam gdzieś na ulicy… Jednak los czasem sprzyja. Kupiłam coś do przegryzienia. Odwiązałam go i znów ruszyłam w drogę. Robiło się co raz zimniej… Zaczął padać… Śnieg? Tak, to był śnieg. Leciał mi prosto w twarz, wraz z zimnym wiatrem. Ogier stanął w miejscu. Poganiałam go, ale nie chciał się ruszyć. Musiałam zawrócić. Znów było jesiennie. Nie za zimno, nie za ciepło… Idealna pogoda. Powoli się ściemniało. Wjechałam do lasu i uznałam, że tam spędzę noc. Przywiązałam konia do któregoś z drzew, zdjęłam siodło, a sama usiadłam pośród liści.
Klan: Umbra
Klasa: Assasin
Rodzaje broni: W pochwie przy pasie ma włożony swój sztylet.
Transport: Koń - Halcon
Towarzysz: Wilk - Vegas
Właściciel: Bogota1992
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz